- Umówiłaś się na randkę z Liam’em? – zapytała któryś raz z
niedowierzaniem Tiffany, siedząc na moim łóżku i obserwowała mnie, jak
przygotowuję się do wyjścia. Miałam na sobie skromny, lecz kobiecy zestaw, który pasował na kolację w jakimś luksusowym miejscu. Liam i romantyzm? Może
rozumiał to słowo na swój sposób, czyli zabranie mnie do klubu ze striptizem? –
To jest ten, co upodabnia się do David’a Beckhama?
- On jest o wiele seksowniejszy – stwierdziłam z szelmowskim
uśmiechem. – Chwilami mnie na maxa przeraża, bo wygląda na mega skurwiela,
lecz nie jest taki zły.
- Dziewczyno, wyrywaj go, póki czas. Potem reszta wrednych
bestii się do niego dorwie i okazja zwieje Ci z przed nosa.
- Hola, hola, nie galopuj za daleko w przyszłość! Dopiero
się poznaliśmy!
- Zobaczysz, daje wam góra miesiąc. Potem wylądujecie w
łóżku – powiedziała.
- Robisz ze mnie puszczalską? – Spojrzałam na nią z lekkim
rozbawieniem.
- Nie, nic z tych rzeczy! – Odpowiedziała mi od razu. – Po
prostu ciągnie was do siebie i najchętniej Liam przerżnąłby Cię na blacie
kuchennym przy innych.
- O czym ty śnisz, dziewczyno? Czyżby ktoś ogląda za dużo
pornosów na dobranoc? Kiedyś były smerfy, a teraz facet zapinający laskę od
tylca… Nieźle, nieźle...
- Dobra, zmieńmy lepiej temat – Tiffany wywróciła oczami. –
Lubisz Liam’a?
- Nie wiem.
- Masz na niego chcicę?
- Czy to przesłuchanie?
- Chcę po prostu wiedzieć jak najwięcej! – pisnęła, na co
się zaśmiałam. Znałam ją od kilku dni, lecz już wiedziałam, że jest taką samą wariatką,
jak ja. W przyszłości na pewno miałyśmy tworzyć zgrany i dopasowany duet.
- No dobra… Jego klata jest na serio boska. Ten sześciopak…
Ach! Istna chcica! – powiedziałam z pożądaniem, wyobrażając sobie Liam’a bez
koszulki. O Chryste… Dajcie mi wody, dziwki!
- To. On. Był. Koło. Ciebie. Bez. Koszulki? – spytała mnie,
dukając, co mnie jeszcze bardziej rozśmieszyło.
- Podczas treningu, ale to nie była przyjemna wizyta.
- Dlaczego? – W odpowiedzi pokazałam jej szyję, na której
była jeszcze siarczyście różowa malinka Liam’a. – Ołł… Jesteś jego?
- Na razie, jak mu się znudzę, to nie będę zbytnio za nim
tęskniła – Wzruszyłam ramionami, choć wzmianka o tym, że Liam mógł ze mną nie
rozmawiać, poczułam dziwny ucisk w sercu. Cholera, to było zauroczenie! Pierwszy
etap do miłości! Nie, nie, nie!
- Ty chyba żartujesz? Jeśli Liam Cię naznaczył, musisz coś
dla niego znaczyć i masz jego znak, aby żaden inny Cię nie dotkną.
- Znak zniknie i będzie po sprawie.
- Nie wydaje mi się. Jeśli już raz Cię naznaczył, zrobi i to
po raz drugi, potem trzeci, a w końcu… - jej wypowiedź przerwało pukanie.
- Dzięki Bogu – szepnęłam do siebie, zabrałam swoją torebkę
i wyszłam w pośpiechu ze swojej sypialni i następnie otworzyłam drzwi. Liam
wyglądał zniewalająco. Ubrany był w jasne, obcisłe spodnie, białe zakostniki z
nike, czarną koszulę, a jego włosy były w nieładzie, jakby dopiero wstał z
łóżka. Od razy wyobraziłam go sobie nagiego w nim, a ja leżałam tuż obok…
Cholera jasna! Zarumieniłam się od swoich zboczonych myśli i posłałam Liamowi
lekki uśmiech.
- Wyglądasz genialnie – powiedział w końcu, a jego głos był
zdławiony.
- Dzięki – uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. – Ty też…
prezentujesz się niczego sobie.
- Najchętniej pewnie byś mnie rozebrała, co nie? Widzę to po
Twojej minie – Jego kąciki ust podniosły się złowieszczo ku górze.
- Czytasz mi w myślach, Payne – odparłam i puściłam mu
oczko.
- Czy ty ze mną właśnie flirtujesz?
- Mam dziś wyjątkowo dobry humor i nie jestem wredną suką.
- To świetnie… Gotowa na wyjątkowy wieczór?-
- Wyjątkowy?
- Musisz być taka dociekliwa? To niespodzianka – Liam
nastawił dla mnie ramię. – Pozwoli Pani?
- Ależ oczywiście – Ujęłam jego rękę i ruszyliśmy. Czułam,
że ta nasza „ randka „ miała skończyć się inaczej, niż to przypuszczałam.
***
- Wow, to jest naprawdę restauracja – powiedziałam
zaskoczona, gdy Liam otwierał mi drzwi od auta, po czym zgrabnie z niego
wysiadłam.
- To jest aż tak dziwne? – zapytał z szelmowskim uśmiechem.
- Tak, bo wiesz… Poznałam Cię jako dupka, a teraz…
- Obiecałem Ci zacząć wszystko od początku, tak?
- No tak…
- Właśnie. Chodźmy, mamy rezerwację – Liam chwycił moją dłoń
i wplątał w nią swoje palce. Spojrzałam na nasze ręce, lecz ich nie
rozłączyłam. Poczułam w sobie przyjemny dreszczyk i w tamtej chwili nie miałam
ochoty jeść kolacji przy świecach. Płomienie mogły dziać się gdzie indziej.
- Wiesz co? Chrzanić tą jebaną kolację – I mocno go
pocałowałam, zapominając o mdławym, restauracyjnym jedzeniu.
Liam będąc lekko zdziwiony, po chwili oddał pieszczotę pełną
namiętności i romantyzmu, przyciskając mnie do swojego umięśnionego ciała,
zaciskając dłonie na mojej spódnicy tak, jakby ją chciał ze mnie zerwać.
A za pewne miał na to ogromną ochotę.
Chwiejnie
wsiedliśmy z powrotem do samochodu, zatrzaskując za sobą z hukiem drzwi i
położyliśmy się na tylnych siedzeniach obitych w czarną skórę, gdzie
pozbywaliśmy się kolejno naszych ubrań. Robiliśmy to powoli, zmysłowo dotykając
przy tym swoje rozgrzane do czerwoności ciała od emocji. Jego ręce błądziły po moim ciele, zdejmując po drodze moją
skórzaną kurtkę i górną odzież. Liam z szerokim uśmiechem patrzył na mój biust,
który chwilę później obdarował masą cnotliwych pocałunków.
- Liam... - jęknęłam, przygryzając dolną wargę prawie do krwi.
- Jesteś taka piękna, idealna... - wyszeptał Payne w mój biust, a następnie jego usta powędrowały na moje ucho, gryząc jego płatek. - Czy ty kiedykolwiek szczytowałaś, sweetie?
- Ehm... Nie - odparłam, będąc lekko zmieszana słowami Liam'a. Czy on zamierzał się ze mną... bzykać? - Liam, ja nie chcę...
- Wiem, wiem, Patricia... Duke chyba zabiłby mnie jeśli rozdziewiczyłbym jego siostrę.
- To... Co chcesz zrobić? - zapytałam, patrząc na niego uważnie. Liam na widok mojej miny, zaśmiał się cicho i złożył na moich ustach czuły pocałunek, zdejmując moją spódnicę, a ja jednym szarpnięciem rozerwałam jego koszulę, przez co ta luźno na nim wisiała. - Ty mała kocico... - Zachichotałam i dotknęłam palcem jego dolnej wargi, prosząc o wejście. Liam zrobił to i chwilę później jego język drażnił mój. Po kilku minutach poczułam, że coś się ze mną dziwnego działo...
- Liam... - jęknęłam, przygryzając dolną wargę prawie do krwi.
- Jesteś taka piękna, idealna... - wyszeptał Payne w mój biust, a następnie jego usta powędrowały na moje ucho, gryząc jego płatek. - Czy ty kiedykolwiek szczytowałaś, sweetie?
- Ehm... Nie - odparłam, będąc lekko zmieszana słowami Liam'a. Czy on zamierzał się ze mną... bzykać? - Liam, ja nie chcę...
- Wiem, wiem, Patricia... Duke chyba zabiłby mnie jeśli rozdziewiczyłbym jego siostrę.
- To... Co chcesz zrobić? - zapytałam, patrząc na niego uważnie. Liam na widok mojej miny, zaśmiał się cicho i złożył na moich ustach czuły pocałunek, zdejmując moją spódnicę, a ja jednym szarpnięciem rozerwałam jego koszulę, przez co ta luźno na nim wisiała. - Ty mała kocico... - Zachichotałam i dotknęłam palcem jego dolnej wargi, prosząc o wejście. Liam zrobił to i chwilę później jego język drażnił mój. Po kilku minutach poczułam, że coś się ze mną dziwnego działo...
Moja dolna strefa zaczęła pulsować od
seksualnego napięcia, a z moich ust padały liczne jęki rozkoszy.
- Liam... - syknęłam, odchylając głowę do tyłu.
- Patrz na mnie. Nic Ci nie zrobię... - Palce Payne'a ujęły mój podbródek i nawiązał ze mną kontakt wzrokowy. Miednica moja i mojego towarzysza ocierały się o siebie zsynchronizowane i w stałym tempie. W finałowym momencie ogromne ciepło rozlało się po moim ciele, jak grom z jasnego nieba. Oddychając nadal szybko i płytko, obserwowałam Liam'a tak, jak mnie prosił. - Wiesz co się stało? - Pokręciłam głową. Przyznaję, że w sprawach seksualnych byłam do niczego. Wiedziałam tylko, że kobieta ma myszkę, a mężczyzna penisa. Na tym kończyła się moja wiedza. - Doprowadziłem Cię do pierwszego orgazmu w życiu.
***
- Dziękuję Ci za ten dzień... Z pewnością
był najbardziej podniecający, jaki przeżyłam - powiedziałam do Liama ze
śmiechem, gdy odprowadził mnie pod drzwi mojego pokoju w akademiku. - A, i
kolacja była pyszna.
- Tak... - Liam również się zaśmiał. - Następnym razem będzie dużo lepiej.
- Następnym razem? To on będzie? - W duchu ucieszyłam się, że czeka mnie kolejne pikantne spotkanie z Liam'em. Na samą tą myśl, uśmiechnęłam się złośliwie.
- Tak... - Liam również się zaśmiał. - Następnym razem będzie dużo lepiej.
- Następnym razem? To on będzie? - W duchu ucieszyłam się, że czeka mnie kolejne pikantne spotkanie z Liam'em. Na samą tą myśl, uśmiechnęłam się złośliwie.
- Z Tobą zawsze - Liam pochylił się i
krótko mnie pocałował. - Do zobaczenia na treningu, Panno Cooper. Chętnie
przećwiczę z Tobą kilka pozycji bokserskich.
- Ja też - Zarumieniłam się, jeszcze raz musnęłam jego usta swoimi i weszłam do swojego mieszkania.
- I jak było?! - krzyknęła Tiffany na wejściu, doskakując do mnie jednym susem.
- Mam Ci dużo do opowiedzenia. Szykuj popcorn.
- Ja też - Zarumieniłam się, jeszcze raz musnęłam jego usta swoimi i weszłam do swojego mieszkania.
- I jak było?! - krzyknęła Tiffany na wejściu, doskakując do mnie jednym susem.
- Mam Ci dużo do opowiedzenia. Szykuj popcorn.
---------------------------
No to dzień dobry!
Liam i Patricia są tacy ndfjnfdjkndjkndsjkbd *_* Co sądzicie o tym rozdziale? Spodziewaliście się tego, czy oczekiwaliście czegoś... ostrzejszego? xd
15 komentarzy
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Nowy rozdział!! <3 :*
Komentujcie <3
Mrs.Payne